Dzień dobry.

W formie małego wstępu do wywiadu, który zaraz przeczytasz chciałbym zaznaczyć dwie rzeczy: ze Sławkiem znamy się pół roku, a od niedawna pracujemy razem w zespole SurferSEO. Po drugie: Sławek jest prawdziwym “wyjadaczem” branży i niezwykle kompetentnym ekspertem.

To co cenię w Sławku najbardziej to fakt, że chętnie dzieli się swoją wiedzą. Tak też chciałem skonstruować ten wywiad, abyś ty, drogi czytelniku, mógł wyciągnąć z niego jak najwięcej wiedzy. Życzę przyjemnej lektury i pamiętaj: jeśli zauważysz w nim wartość, podziel się nim w swoich social mediach. :) 

Sławomir Czajkowski z pozycjonowaniem stron związany jest od ponad 10 lat. Sławek to właściciel agencji Kampanie SEO oraz founder start upu SurferSEO.com 

Sławomir Czajkowski

Tomasz Niezgoda: Cześć Sławku. Zacznijmy od luźnego pytania. Czy robienie SEO w 2018 roku opiera się na podobnych zasadach co w 2014 roku?

Sławek Czajkowski: Okres 4 lat w dziedzinie marketingu internetowego to bardzo długo, szczególnie kiedy mówimy o tak dynamicznej branży jaką, bez wątpienia, jest pozycjonowanie stron.

Zmieniło się bardzo dużo, ale oczywiście możemy znaleźć wspólne mianowniki, które pozostały do dzisiaj, dlatego gdybyś zapytał, czy robienie SEO odwróciło się o 180 stopni – odpowiedziałbym, że na pewno nie.

TN: W takim razie co zostało? 

SC:
Google
– było hegemonem, jest i pewnie jeszcze długo będzie. Natomiast zmiany dobrze widać jak porównasz sobie wygląd wyników wyszukiwania sprzed 4 lat do obecnych. Dywersyfikacja wyników w obrębie SERP’a dla pojedynczego zapytania jest często ogromna, co przed czterema laty nie miało miejsca. Tych różnic nie widać z dnia na dzień.

Linki – były i są jednym z najważniejszych elementów rankingowych. Trzeba jednak zaznaczyć, że zarówno sposób pozyskiwania, wartość oraz inne metryki są już zupełnie inne. Można zauważyć trend wskazujący na delikatny spadek wartości odnośników.

Optymalizacja – ważna w 2014 oraz obecnie.  Jednakże waga optymalizacji wydaje się rosnąć z każdym kolejnym rokiem. W jej obrębie zmieniło się sporo. Aktualnie trudno odseparować gdzie kończy się SEO, a zaczyna CRO*. Mam wrażenie, że te dwa pojęcia już niedługo będą prawie tożsame.

Cel – pozostał ten sam. Pozyskanie ruchu organicznego, który przyniesie realne korzyści właścicielowi witryny.

*conversion rate optimization

TN: Czy SEOwcem może zostać każdy? Nie potrzeba takiej osobie wybitnych umiejętności analitycznych?

SC: Dobry SEOwiec powinien posiadać nie tylko zdolności analityczne. Branża ewoluuje bardzo szybko. Odnalezienie się oraz skuteczne funkcjonowanie w branży SEO wymaga znacznie więcej. Analityka jest jednak bardzo ważna, ponieważ masz z nią do czynienia niemal na każdym kroku. Analizujesz:

  • każdą witrynę, dla której realizujesz audyt,
  • konkurencję Twojego klienta,
  • wyniki wyszukiwania Google i możliwe korelacje,
  • wpływ swoich działań na pozycje strony.

Analizujesz generowany w witrynach ruch organiczny oraz płatny, itd. Jeżeli chcesz być skuteczny – musisz bazować na zestawach danych, które są kluczem do sukcesu w branży pozycjonowania stron.

Kluczowym elementem, jak w każdej pracy, są narzędzia, bez których efektywne działanie jest niemożliwe.

TN: Z jakich narzędzi korzystasz przy codziennej pracy nad SEO?

SC: Mój podstawowy toolset składa się z kilkunastu narzędzi, wśród których znajdują się rozwiązania darmowe, płatne oraz dedykowane.

Jeżeli chodzi o darmowe to poza Google Search Console i Analytics korzystam z Surfera (https://surferseo.com/), który powstał na bazie metodologii data driven stosowanej przeze mnie od wielu lat. Korzystam również z kilku przydatnych wtyczek do Chrome.

Z płatnych tooli preferuję Ahrefs, Majestic oraz Screaming Frog. Posiadam również dostęp do dedykowanych funkcjonalności Surfera, które są w formie bety i wkrótce będziemy je udostępniać dla szerszego grona użytkowników.

Zakres pracy każdego SEOwca jest w pewnym sensie unikalny, dlatego w wielu przypadkach będziemy potrzebować dostępu do innych przydatnych narzędzi jak Senuto czy DeepCrawl.

Ja jednak skupiam się przede wszystkim na optymalizacji strony, w czym najbardziej pomaga mi Surfer.

TN: Skąd pomysł na własne narzędzie?

SC: Jestem fanem optymalizacji opartej o zestaw danych. Prowadząc agencję KampanieSEO wymagałem od swoich pracowników tego samego.

Nie chciałem dopuścić do sytuacji, że w procesie pozycjonowania stron internetowych opieramy się o domysły, przeczucie lub predefiniowane schematy, które mogą być nieaktualne.

Nie trudno się domyślić jak dużo naszego czasu pochłaniał proces analizy konkurencji, którego zadaniem było dostarczenie danych w czasie rzeczywistym, ale poświęcenie tych kilkunastu godzin dla każdego projektu na tym etapie procentowało w przyszłości.

Analizując duże zestawy danych stawiamy czoła kilku problemom:

  1. Czas – analiza danych dla jednego projektu trwa około 1-2 dni roboczych. To przekłada się oczywiście na koszty, ponieważ kilkanaście roboczogodzin specjalisty sporo kosztuje.
  2. Czynnik ludzki – zdarza się, że realizując proces ręcznie popełniamy błędy, co może rozmyć dane i obniżyć skuteczność optymalizacji.

Dało się wychwycić schemat związany z taką metodologią i pojawił się pomysł na sporą inwestycję, czyli dedykowane rozwiązanie dla Kampanie SEO.

W tym celu zatrudniłem programistów, którzy pracowali zarówno zdalnie, jak i stacjonarnie tworząc system, który miał załatwić proces pozyskiwania danych niezbędnych do optymalizacji.

System okazał się strzałem w dziesiątkę. Mój zespół odetchnął, stał się wydajniejszy i jeszcze skuteczniejszy. Jako ciekawostkę dodam, że system w tym czasie posiadał nazwę roboczą KSEO, czyli zupełnie inną niż obecna wersja – Surfer – https://SurferSEO.com, a przejście od wewnętrznego narzędzia do aktualnej, ogólnodostępnej wersji to zupełnie inna historia.

TN: Jak działa SurferSEO?

SC: Jedna z elementarnych rzeczy to działanie w czasie rzeczywistym. Oznacza to, że Surfer uruchamia proces dopiero w momencie kiedy użytkownik kliknie przycisk.

  1. Pobiera informację o konkurencji z Google.
  2. Analizuje każdą ze stron pod kątem kilkuset czynników rankingowych.
  3. Zwraca wynik w postaci łatwego do interpretacji wykresu.

Bazując na dostarczonych danych możemy optymalizować i pozycjonować strony skuteczniej, a co równie ważne – wykorzystać czas specjalisty możliwie najbardziej efektywnie.

TN: Surfer przeznaczony jest przede wszystkim dla profesjonalistów? Czy osoba z krótkim stażem również odnajdzie w nim wartość?

SC: Narzędzie w obecnym kształcie jest przeznaczone przede wszystkim dla osób, które lubią pracować z danymi. Przy czym nie musi to być osoba z dużym doświadczeniem w SEO.

Dla osób preferujących prostsze rozwiązania przygotowujemy dodatkową funkcję raportu, która dodatkowo zinterpretuje część danych “wypluwając” wskazówki optymalizacyjne w postaci równoważników zdań.

Swego czasu zrobiliśmy ciekawy eksperyment. Poprosiliśmy osobę bez doświadczenia o analizę Surferem oraz “podciągnięcie” treści w oparciu o pozyskane dane.

Po kilku dniach od wdrożenia optymalizacji witryna wskoczyła z okolic 10 strony Google na drugą.

To pokazuje, że Surfer może być używany również przez amatorów, aczkolwiek w pełni rozumiem, że dane mogą być zbyt trudne do interpretacji dla wielu odbiorców.

TN: Czy w tym momencie Surfer to MVP? Jak chcesz go rozwijać i kiedy możemy spodziewać się płatnej wersji zawierającej więcej możliwości?

SC: Do MVP dużo nam brakuje, ale dążymy do tego, aby spełnić oczekiwania naszych użytkowników. Rozmawiamy z nimi, każda rozmowa dostarcza nam cennych informacji, które pozwolą na rozwinięcie produktu w najbardziej optymalny sposób.

Trzeba pamiętać, że do tej pory traktowaliśmy projekt drugoplanowo, trochę hobbystycznie. Stworzenie tego typu produktu było od dawna naszym celem i marzeniem. Proces, który przeszliśmy przez ostatni rok dostarczył nie tylko ogromnej wiedzy, ale był również świetną zabawą.

Od końcówki sierpnia 2018 przerzuciliśmy kontekst już w pełni na pracę nad rozwojem Surfera, dlatego prace będą posuwać się zdecydowanie szybciej.

Pytasz o płatną wersję. Naszym założeniem było utrzymanie wersji darmowej jak najdłużej, aż do momentu kiedy utrzymanie projektu nie będzie dla nas odczuwalne finansowo. Zresztą jestem zwolennikiem utrzymania stałego bezpłatnego dostępu do niektórych funkcjonalności, ale trzeba pamiętać, że będziemy musieli utrzymać zespół, który pracuje na pełny etat, dlatego wdrożenie płatności musi kiedyś nastąpić.

TN: Jakie funkcjonalności miałyby być bezpłatne? Czy nie lepiej byłoby udostępnić użytkownikom okres próbny zawierający wszystkie możliwości? Pytam od strony biznesowej. 

SC: Chciałbym utrzymać bezpłatny dostęp do funkcjonalności, które nie generują dużego obciążenia serwerów oraz kosztów operacyjnych wpływających na ich utrzymanie. Taka polityka absolutnie nie wyklucza udostępnienia wszystkich funkcjonalności na okres próbny.

TN: A tak na marginesie: chodzą plotki, że widmo linków powoli się wyczerpuje. 

SC: Hehe, niekoniecznie. Linki są i pewnie długo jeszcze będą jednym z najważniejszych czynników rankingowych. Jak już wspomniałem jestem fanem optymalizacji. Uważam, że dobra optymalizacja rekompensuje część sygnałów związanych z profilem linków.

Widmo wyczerpującego się potencjału linków to raczej mit, ale faktycznie trzeba odnotować, że sposób pozyskiwania linków, a także cały proces link buildingu przeszedł w ostatnich latach renesans. Niektórzy SEOwcy twierdzą, że znaczenie linków nieco stopniało na rzecz optymalizacji oraz zachowań użytkowników.

Powiedziałbym, że zależy od branży, a nawet konkretnego zapytania. W niektórych obszarach waga czynników zmienia się bardzo dynamicznie.

TN: Czyli nie ma mowy o uniwersalnych regułach, których zastosowanie sprawi, że każda strona osiągnie topy. Każda fraza jest inna i wymaga optymalizacji różnych czynników, tak?

SC: Zgadza się. Oczekiwania użytkowników w obrębie każdego zapytania i regionu mogą być różne, dlatego dywersyfikacja czynników rankingowych jest jak najbardziej uzasadniona.

TN: Jak zapatrujesz się na nowe wytyczne Google? Czy możemy spodziewać się wielkich zawirowań?

SC: Rozumiem, że pytając o nowe wytyczne Google odnosisz się do zaktualizowanej wersji “General Guidelines“. Jeżeli tak to warto poświęcić kilka godzin i zapoznać się. Znajdziemy wiele wytycznych wskazujących na elementy istotne pod kątem oceny jakości stron, autorytecie autora, przykłady dezinformacji, itd.

Trudno byłoby streścić wszystko w odpowiedzi na Twoje pytanie, natomiast cieszę się, że Google udostępniło taki dokument, ponieważ jest to krok w stronę transparentności. Zastanawiam się na ile konsekwentnie i transparentnie algorytm wyszukiwarki będzie “umiał” wyznaczać współczynnik jakości.

Czy możemy spodziewać się przetasowań? Ostatnia aktualizacja algorytmu Google spowodowała dość mocne przetasowania w wielu branżach. Z analizy wyników wyszukiwania możemy odczytać, że największe ruchy zaobserwowaliśmy w obrębie witryn o tematyce zdrowotnej co jest związane bardziej ze specyfiką branży a nie samym updatem.

TN: Sławku, a jaka cecha jest najważniejsza w zawodzie SEOwca?

SC: Według mnie zestaw uniwersalnych cech, które pozwolą rozwijać się, być stale na bieżąco i oferować skuteczne usługi, wygląda mniej więcej tak:

  • kreatywność, bez której ciężko być profesjonalistą w jakiejkolwiek branży,
  • analityczny umysł, o którym wspomniałeś, bo na co dzień będziesz walczył z zestawami metryk, z których należy wyciągać dobre, merytoryczne wnioski,
  • łatwość w nawiązywaniu relacji nie tylko z potencjalnymi klientami, przyda się przy realizacji link buildingu,
  • chęć ciągłego rozwijania się, która w SEO jest kluczem do sukcesu.

Do tego na pewno język angielski, optymalnie znajomość kodu html, js, css i php przynajmniej na podstawowym poziomie.

Niezbędna będzie również szeroka wiedza związana ogólnie z marketingiem internetowym, która pozwoli łączyć poszczególne kanały pozyskiwania klienta i zapewnić większą efektywność realizowanej pracy.

Podbij branżę SEO z Data Driven. Rozmowa ze Sławkiem Czajkowskim
5 7 votes
%d bloggers like this: